moodboard brandboard

5 rad, jak skonstruować super sugestywny brandboard dla swojej marki

O tym, jak fantastycznie moodborady dodają marce emocji – pisałem w poprzednim wpisie.

Dziś skupię się na tym, jak skonstruować brandboard / moodboard, aby było on maksymalnie sugestywny i wyrafinowany. W tym celu przejrzałem setki moodboardów i dokonałem ich analizy, neuromodelując najlepsze z nich.

Wbrew pozorom, aby osiągnąć najlepszy efekt, nie wystarczy przeszukać Internetu i wlepiać na „deskę”, co popadnie. W moodboardzie bardzo łatwo o chaos, niespójność – a najdrobniejszy brak wyczucia estetycznego (czego trzeba uczyć się latami) może skutkować moodboardem, gdzie jest więcej „boardu” niż „moodu”.

Na co zwrócić uwagę wybierając zdjęcia, grafiki, czcionki, napisy do moodboardu Twojej marki?

Afraid woman walking into the deep forest1) Parametry sensoryczne zdjęć.

W zależności od tego, jakie cechy chcesz nadać swojej marce, tak powinieneś dobierać parametry sensoryczne zdjęć – ich jasność, kolorystykę, głębię, ostrość, sugestię ruchu, kontrast.

Przykładowo – marki „jasne” są pogodne, ale mogą być też nieco nudne. „Ciemne” marki (moodboardy) mogą być tajemnicze, ekskluzywne, ale też… podejrzane. Światło na zdjęciu jest także podstawowym „nośnikiem klimatu”, o czym wiedzą wszyscy fotograficy.

Marki chcące wytworzyć wrażenie dynamiczności, powinny dobierać zdjęcia przedstawiające sugestię ruchu (np. piłka zawieszona w powietrzu – mózg „dorabia” historię, że piłka „leci” [czasownik akcji opisuje statyczne zdjęcie!] i uruchamia obszary mózgu odpowiedzialne za percepcję ruchu), z kolei marki stawiające na stabilność i niezmienność – powinny dobierać obrazy pozbawione ruchu.

Wiele zależy tu od wyczucia i wiedzy osoby tworzącej moodboard.

2) Tematyka zdjęć.

Aby marka objęła swym obszarem różne skale przestrzenne, warto skupiać się na odmiennych skalach zdjęć – od ujęć z lotu ptaka, pejzaży, po zdjęcia wnętrz i obiektów „w ludzkiej skali” (np. krzesło), po drobne detale i szczegóły, jak filiżanka kawy czy okruchy po ciastku.

Bezpośrednim nośnikiem emocji na moodboardzie jest ludzka twarz – chcąc, nie chcąc, natychmiastowo utożsamiamy się z emocjami osoby na zdjęciu (dzięki tzw. neuronom lustrzanym).

Im bardziej osoba na zdjęciu jest podobna do naszego targetu – tym szybciej target się z nią utożsami i „przejmie” jej emocje. Dlatego też tak ważny jest odpowiedni dobór modeli do zdjęć.

Bywało, że spędzałem tydzień na przeglądaniu zdjęć z banków fotografii, nim trafiłem na zdjęcie, które spełniało w 100% założenia strategiczne moich klientów. Czyniliśmy z niego tzw. hero image – czyli główny obraz na moodboardzie.

3) Poziom symboliczny zdjęć.

Warto też pamiętać, że obiekty na zdjęciach mogą być rozumiane metaforycznie i odwoływać się do abstrakcyjnych pojęć.

Jesień może być symbolem starości, latarnia morska – obietnicą znalezienia drogi w trudnych sytuacjach.

Należy się dobrze zastanowić, jakie głębsze znaczenia może wytworzyć odbiorca w tym właśnie kontekście naszej komunikacji.

4) Działanie na dotyk i inne zmysły.

frozen winter windowSkoro moodboard jest medium typowo wizualnym – wydaje się niemożliwe, aby oddziaływał także na inne zmysły. Nic bardziej mylnego.

Jak pokazują badania przeprowadzone na Uniwersytecie Południowej Kalifornii (Hanny i Antonia Damasio, Cerebral Cortex) – gdy widzimy np. powierzchnię metalową, drewnianą czy  kamienną, nasze mózgi natychmiast wyobrażają sobie, jakby to było ich dotknąć.

Zaczynają symulować temperaturę powierzchni, jej fakturę (np. gładkość, chropowatość) czy twardość.

Jakie to ma znaczenie? Cóż – ogromne. Na przykład na postrzeganie płci marki. Badania opublikowane w Psychological Science pokazują, że widziana twarz drugiej osoby wydaje się bardziej męska, gdy dotykamy czegoś twardego, a kobieca, gdy badany dłonią obiekt jest miękki.

Jeśli więc wypełnisz swój moodboard np. poduszkami – będzie on odbierany jako bardziej „kobiecy”, a gdy dodasz obiekty twarde – będzie on bardziej męski.

Nie inaczej sprawa wygląda w przypadku chropowatości. Jeśli przedstawione faktury będą chropowate – marka przejmie tę cechę także na poziomie metaforycznym – jej charakter będzie bardziej „zadziorny”, a więc trudny, przekorny.

Zatem materiały i faktury, które pojawią się na Twoim moodboardzie, nie mogą być w żadnym razie przypadkowe.

Podobnie działa to w przypadku zmysłu powonienia i smaku.

5) Wyrazy, hasła.

Język jest zbiorem neuroasocjacji pomiędzy reprezentacją symboliczną a wewnętrznymi reprezentacjami zmysłowymi.

Mówiąc po ludzku – słowo „biblioteka” sprawi, że odbiorcy wyobrażą sobie pomieszczenie z książkami, a w dalszym toku – będą mówić o kilkanaście decybeli ciszej. Słowo „starość” sprawi, że będą wolniej chodzić.

Udowodnił to w swoich badaniach laureat nagrody Nobla – Daniel Kahneman.

Język daje nam fantastyczne możliwości odwoływania się do pojęć znacznie szerszych, niż możemy to ująć wizualnie na moodboardzie. Weźmy chociażby hasło z moodboardu z poprzedniego artykułu – „Życie na plaży jest lepsze.” Ileż obrazów należałoby umieścić na moodboardzie, aby zilustrować wyraz „życie”.

Czy to wszystko? Cóż – zgłębiając arkana sztuki tworzenia brandboardów / moodboardów – okazuje się, że mogą ona nawet opowiadać… historię! Ale to już temat na osobny wpis 🙂

Tymczasem najlepszym ukoronowaniem tego wpisu będzie chyba prezentacja mojego brandboardu / moodboardu – który powstał w wyniku praktycznego zastosowania powyższych sugestii. Jest to moodboard mojej koncepcyjnej, prezentacyjnej marki kosmetyków męskich Brian’s Lumber Mill:

Brian's Lumber Mill - przykład marki kosmetyków męskich

I jak? Działa na zmysły? 🙂 Jeśli potrzebujesz profesjonalnej pomocy w konstruowaniu brandboarda / moodboarda dla swojej marki – koniecznie daj mi znak.